White Dwarf – wrzesień 2016 – rzut okiem

coverWieloletnia historia wydawanego przez Games Workshop magazynu White Dwarf zatoczyła krąg. Kilka lat temu zapadła decyzja, by pismo z miesięcznika stało się niewielką broszurą wydawaną co tydzień. W ten sposób White Dwaft stał się głównie przeglądem nowości wydawnictwa z krótkimi ściągawkami dla początkujących figurkowych malarzy. Bardzo okazjonalnie pojawiały się rozszerzenia reguł do planszówek GW, najczęściej tuż po premierze tychże gier. Zwykle w takich sytuacjach poświęcałem wybranym numerom notki na łamach CommandPoint.pl, na przykład po publikacji reguł dla Potomków Tempestus dla Deathwatch: Overkill, nowych wyzwań dla Assassinorum: Execution Force, albo „demonicznych rozszerzeń” dla Assassinorum i Horus Heresy: Betrayal at Calth.

img_3582Od dłuższego czasu było wiadomo, że wydawca zdecydował by od września tego roku White Dwarf ponownie stał się miesięcznikiem, powracając do formy 150 stronicowego, bardziej napakowanego treścią magazynu. Jak obiecali, tak zrobili, w minioną sobotę trafił do sprzedaży wrześniowy White Dwarf. Skutecznie zadbano o to, by pierwszy numer WD w nowej odsłonie był wyjątkowy, szczególnie dla fanów gier planszowych wydanych przez Games Workshop w ostatnich latach. Nie dość że do numeru dołączono świetną figurkę Slaughterpriesta z Age of Sigmar (wartą dużo więcej niż te 30 złotych, które trzeba zapłacić za White Dwarfa), to jeszcze planszówkom poświęcono tu dobrych kilkadziesiąt stron, serwując obfitą porcję nowych materiałów do wykorzystania w rozgrywkach. Ponieważ o każdej z tych gier (prócz jednej, która jeszcze się nie ukazała) pisałem na łamach CommandPoint.pl, takie, nawet najdrobniejsze rozszerzenia nie mogą zostać przeze mnie przemilczane. Niżej w kilku słowach o rozszerzeniach, które znajdziemy we wrześniowym White Dwarfie, a także o tym że część z nich można zdobyć w inny (legalny;) ) sposób. Oczywiście nie przetestowałem jeszcze tych wszystkich nowych reguł, więc nie będę poddawał ich ocenom. Te ewentualnie pojawią się w przyszłości, jeśli zdarzy mi się popełnić jakieś szersze raporty z rozgrywek z wykorzystaniem tychże zasad.

Gorechosen

img_3586Gorechosen to najnowsza gra planszowa wydawnictwa Games Workshop, której przedsprzedaż ruszy 17 września, a premiera będzie tydzień później. Będzie to nieco mniejszy tytuł (cenowo porównywalny z Lost Patrol). W zestawie plansza, kostki, żetony, karty i figurki. Tych ostatnich tylko cztery sztuki, za to dużo bardziej efektowne niż zabytkowe modele ze wspomnianej Lost Patrol. Gorechosen przenosi nas na krwawą arenę w uniwersum Age of Sigmar, na której czterech wojowników toczyło będzie szybkie, brutalne i emocjonujące potyczki. Prezentująca arenę, niewielka plansza pokryta jest siatką sześciokątnych pól, po których poruszane są modele. Na kartach wojowników, oprócz opisu ich unikalnych zdolności, znajdziemy diagramy wskazujące które pola w ich bliższym i dalszym sąsiedztwie mogą być celem słabszych bądź mocniejszych ataków, ważne więc będzie rozważne zajmowanie pozycji względem rywali, by unikać zasięgu ich broni, a jednocześnie móc samemu solidnie przywalić. Dodatkowa plansza posłuży za miejsce do oznaczania poziomu adrenaliny poszczególnych wojaków, zaś kilka stosów kart (Akcje, Inicjatywa i efekty Trafień Krytycznych) wraz z sześciościennymi kostkami posłużą do przeprowadzania akcji i określania ich efektów. Całość jak dla mnie zapowiada się całkiem ciekawie. Albo wyjdzie z tego mały, szybki, mocno taktyczny skirmish, albo pełna przypadkowości turlanina. Oby to pierwsze, przekonamy się pod koniec miesiąca.

Wewnątrz wrześniowego White Dwarfa znajdziemy dwa rozszerzenia Gorechosen (tym sposobem dodatki do gry opublikowano przed premierą jej samej). Pierwsze to reguły dla wspomnianego Slaughterpriesta, figurki dołączonej do numeru. Drugi dodatek to zasady dla dwóch kolejnych modeli z Age of Sigmar, znacznie potężniejszych od całej reszty. Wraz z nimi mamy opisany nowy wariant rozgrywki, w którym jeden z tych twardzieli staje do walki przeciw trzem wojakom z podstawowej gry. Czy i na ile dobrze to działa będę się mógł wypowiedzieć za jakiś czas, już po recenzji Gorechosen (której ukazanie się na CommandPoint.pl mogę w sumie już obiecać).

Deathwatch: Overkill

Deathwatch: Overkill, w moim skromnym odczuciu jedna z najbardziej niedocenianych planszówek, o których tutaj mowa, już drugi raz otrzymuje porcję dodatkowych reguł. Niedługo po premierze, na łamach White Dwarfa znalazły się świetne reguły Potomków Tempestus, oraz beznadziejnie zaprojektowana misja specjalnie dla nich. Na szczęście reguły elity gwardii są do zastosowania także we wszystkich pozostałych misjach. Dodatek we wrześniowym White Dwarfie można było przewiimg_3585dzieć. Ponieważ ukazały się nowe modele dla Deathwatcha, aż prosiło się zrobić z nich użytek w Deathwatch: Overkill. Tym oto sposobem, możemy sobie uzupełnić kolekcję o całkiem niedrogi zestaw pięciu modeli Deathwatch Kill Team i za sprawą zawartych w numerze charakterystyk włączyć je do rozgrywek. Stanowi to niebagatelne urozmaicenie każdej z misji, bowiem za każdym razem będziemy wybierać nie z jedenastu, a z szesnastu modeli. Reguły specjalne zawartych tu jednostek nie są jak dla mnie jakość szczególnie porywające, ale i tak warto je popróbować w różnych konfiguracjach. Co ważne, wprowadzenie tego dodatku do swoich rozgrywek to nieporównywalnie niższy wydatek, niż w przypadku wspomnianych Potomków Tempestus (tam trzeba było dokupić co najmniej dwa boxy, a najlepiej trzy, tutaj zaś wystarczy jeden, czyli zmieścimy się w kwocie poniżej stu złotych).

Space Hulk

Nowych misji do Space Hulka nigdy za wiele. Wrześniowy White Dwarf oferuje nam jedną dodatkową misję do wykorzystania przez posiadaczy 3. i 4. edycji gry. Wraz z misją dostajemy porcję dodatkowych reguł, dla kanałów wentylacyjnych (połączeń między korytarzami, którymi mogą przechodzić tylko Genokrady). Brzmi znajomo? Starsi fani natychmiast zauważą, że te materiały nie są do końca nowe. Reguły kanałów wentylacyjnych pojawiły się bowiem w White Dwarfie równo dwadzieścia lat temu (dla 2. edycji gry). To, co mamy tutaj jest bardzo podobne, aczkolwiek poddane kilku modyfikacjom. Sama misja, wykorzystuje mapę z pierwszej misji klasycznej kampanii Defilement of Honour (zawartej właśnie we wspomnianym White Dwarfie sprzed dwóch dekad). Mapa jest ta sama, ale cele misji inne. Tak więc, niby fajnie że dostaliśmy do Space Hulka coś nowego, ale najwierniejsi fani, którzy od lat gromadzą archiwalne materiały, mogą być tą publikacją zawiedzeni. Na otarcie łez jest jednak coś jeszcze: zaproponowano bowiem reguły, pozwalające wprowadzić szyby wentylacyjne do każdej innej misji. Działa to tak, że proporcjonalnie do liczby wprowadzonych na mapie dodatkowych przejść, grający Kosmicznymi Marines dostaje odpowiednio dużą pulę bonusowych Punktów Dowodzenia (które może wydawać podczas misji w dowolnym momencie, tak jak zwykłe Punkty Dowodzenia). Rzecz całkiem ciekawa i godna wypróbowania, aczkolwiek nie sądzę by reguły te sprawdziły się we wszystkich misjach, w niektórych balans posypie się solidnie. Z drugiej strony Space Hulkowi nie brakuje misji kompletnie pozbawionych balansu, więc co szkodzi spróbować?

Horus Heresy: Betrayal at Calth

Horus Heresy: Betrayal at Calth, niewątpliwie jedna z najciekawszych planszówek GW ostatnich lat, dostaje dodatkowe materiały w White Dwarfie już po raz trzeci. Tym razem jednak (ku mojemu zaskoczeniu) nie są to nowe misje, a porcja alternatywnych sił po obu stronach w każdej z sześciu misji zestawu podstawowego. Towarzyszą im kompletne reguły dla Drednota walczącego po stronie Ultramarines. Zaproponowane zmiany, przynajmniej na papierze zmieniają obraz poszczególnych misji w sposób znaczący. Na pewno taki artykuł więcej wnosi do gry niż pojedyncza, dodatkowa misja.

Lost Patrol

Bardzo byłem ciekaw, co w tym numerze White Dwarfa opublikowane zostanie dla największego planszowego niewypału tego wydawcy, jakim niewątpliwie jest nieprzetestowana, kompletnie pozbawiona balansu Lost Patrol. Wygląda to trochę na próbę naprawienia gry, bowiem dostajemy krótki artykuł z regułami, pozwalającymi zamienić padających jak muchy Scoutów na dużo twardszych Terminatorów. Czy te zmiany sprawią, że przegrana Genokradów już nie będzie graniczyła z cudem? Tego jeszcze nie wiem, ale całość wygląda dość ciekawie. Najfajniejsze w tej publikacji jest to, że zaserwowano odmienne reguły dla trzech rodzajów ciężkiej broni, którą jeden z pięciu Terminatorów może posiadać (heavy flamer, assault cannon i wyrzutnia Cyclone). Wpuszczenie do dżungli Termosów wiąże się także z jednym, dość istotnym ograniczeniem, mianowicie limit modeli na heks dla Terminatorów wynosi dwa, a nie trzy. Czy to wystarczy, by uratować Lost Patrol ? Nawet jeśli nie, to i tak powinno być lepiej, niż na podstawowych regułach.

Assassinorum: Execution Force

Największe mankamenty Execution Force to słaba regrywalność i nieciekawa relacja ceny do zawartości pudełka. Ta ostatnia trochę spadła, zaś w temacie powtarzalności rozgrywek wydawca podjął kilka nieśmiałych kroków, by grę na tym polu poprawić. I tak niedługo po premierze gry, na łamach White Dwarfa ukazały się wspominane już tutaj nowe wyzwania oraz alternatywny przeciwnik do finałowej konfrontacji.

Wrześniowy White Dwarf oferuje nam reguły, pozwalające wprowadzić na planszę rozmaite modele Demonów Chaosu (daemonettes, plaguebearers, bloodletters oraz pink horrors) u boku zawartych w podstawowym zestawie renegatów. Każdy z wymienionych modeli ma oczywiście swoją unikalną kartę z charakterystyką i specjalnymi zdolnościami. Przyznać muszę, że całość prezentuje się dość obiecująco. Dodatkowo do artykułu dołączono kartę z dziewięcioma nowymi wyzwaniami (związanymi z obecnością na planszy wspomnianych demonów). Powiem szczerze, że tak jak po materiałach do Execution Force nie spodziewałem się zbyt wiele, tak bardzo będę chciał zaproponowane tutaj rozszerzenie wypróbować. Problem tej publikacji jest jeden: jeżeli wspomianych tu modeli Demonów Chaosu nie posiadamy w kolekcji, wprowadzenie ich do rozgrywek będzie wymagało nieporównywalnie wyższych wydatków, niż chociażby wspomniany wcześniej Deathwatch Kill Team do Deathwatch: Overkill.

Warhammer Quest: Silver Tower

Jak zapewne każdy się spodziewał, dla Warhammer Quest: Silver Tower wewnątrz numeru znajdziemy reguły dla dołączonego do numeru Slaughterpriesta. Ale okazuje się, że to nie wszystko. Wśród nowości GW, które lada moment trafią do sprzedaży jest legendarny Grombrindal, krasnolud od którego magazyn White Dwarf wziął swoją nazwę. Nowa figurka Grombrindala jest wyjątkowo nieudana, by nie użyć dosadniejszych słów. Zdążyłem już zauważyć, że to nie tylko moja opinia. Abstrahując jednak od samego modelu, w magazynie znajdziemy także dla niego reguły użycia w Silver Tower, jak również warcroll do Age of Sigmar.

Stormcloud Attack

W tym przypadku komentarz do materiałów we wrześniowym White Dwarfie daje się w sumie zamknąć w kilku słowach. Wraz z ostatnimi nowościami do Deathwatcha w Warhammerze 40k, pojawił się także nowy latawiec – Corvus Blackstar. Oczywiście nie mogło zabraknąć dla niego karty charakterystyk do użycia w rozgrywkach Stormcloud Attack.

Warto mieć na uwadze, że w przypadku Warhammer Quest: Silver Tower oraz Stormcloud Attack, zawarte w White Dwarfie materiały dostępne są także z innych źródeł. Powiem więcej: były dostępne jeszcze przed ukazaniem się pisma. W przypadku charakterystyk Corvus Blackstar, nabywcy aplikacji Storcmloud Attack: My Pilot wraz z aktualizacją otrzymali za darmo jego charakterystyki. Podobnie sprawy się mają z aplikacją Silver Tower: My Hero. Nie wiem dokładnie kiedy, ale zauważyłem w swojej aplikacji (na pewno przed ukazaniem się wrześniowego White Dwarfa), że do mojej kolekcji kart bohaterów dołączył wspomniany Slaughterpriest, a wraz z nim dostępny wcześniej jako przedsprzedażowe promo Battlemage, oraz publikowany we wcześniejszym White Dwarfie Lord of Plagues. Jeżeli chodzi o Grombrindala, to na chwilę obecną w aplikacji go nie mam, ale to zapewne kwestia czasu. Jak więc widać, sięgnięcie po ten numer White Dwarfa nie jest równie ważne dla fanów poszczególnych gier.

Zawartość wrześniowego numeru, okiem fana planszówek Games Workshop robi wrażenie. Widać po powyższym komentarzu, że jest tego wszystkiego naprawdę sporo. Pytanie tylko, czy był to ze strony wydawcy jednorazowy wybryk z okazji powrotu WD w formie miesięcznika, czy też może mamy tu do czynienia z nowym standardem. Podejrzewam (i po cichu liczę) że prawda leży gdzieś po środku: w kolejnych numerach nowe dodatki nie będą już serwowane w takiej ilości, ale jednak pismo pozostanie czymś więcej niż gazetką reklamową z przeglądem nowości. Przy większości nowości do Age of Sigmar bądź Warhammera 40k, można przecież coś zaproponować dla fanów poszczególnych planszówek. Przykładowo: coraz więcej się mówi o nowych modelach do czterdziestki rozszerzających repertuar jednostek Kultu Genokradów. Aż się prosi przy takiej okazji dać możliwość wprowadzenia ich do Deathwatch: Overkill, a kto wie, być może nawet do Space Hulka. Jak będzie za miesiąc? Zbyt wiele nie wiadomo, prócz tego że dwanaście stron poświęconych zostanie na komiks w świecie czterdziestki. Będzie też o m.in. Kosmicznych Wilkach. Czy także w kontekście gier planszowych? Przekonamy się niebawem.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *