White Dwarf – grudzień 2016

Miesiąc temu

Planszówkowa ofensywa Games Workshop trwa w najlepsze. Ubiegły miesiąc kręcił się wokół premiery Burning of Prospero, drugiej po Betrayal at Calth planszówki, opowiadającej o walkach Kosmicznych Marines w czasach Herezji Horusa. Na łamach listopadowego White Dwarfa, jak to zwykle ma miejsce przy okazji premiery, poświęcono Burning of Prospero sporo miejsca, nie zabrakło także materiałów rozszerzających podstawową grę (dodatkowy scenariusz i m.in. możliwość wprowadzenia do rozgrywek drednota). Także miesiąc temu pojawiła się oficjalna zapowiedź długo oczekiwanej, nowej edycji Blood Bowla, która miała miejsce parę tygodni temu, a w związku z tym jest tematem przewodnim numeru grudniowego.

Blood Bowl

Nowa odsłona jednego z największych hitów w historii wydawcy wygląda wyśmienicie. Jak było od dawna wiadomo: grę odświeżono wizualnie, zaprojektowano nowe modele (tradycyjnie w zestawie podstawowym są drużyny ludzi i orków), a jednocześnie – ku uciesze starych fanów postanowiono nie kombinować przy klasycznych, doszlifowanych przez lata regułach. Tym sposobem wrócił na rynek świetny klasyk w nowej odsłonie, chociaż dość wymagający na starcie (nauczyć się grać w Blood Bowla jest nieco trudniej niż innych planszówek, będących obecnie w ofercie GW).

Grudniowy White Dwarf to oczywiście dość obszerna prezentacja gry, zawartych w niej komponentów, założeń rozgrywki, jak również pierwszych rozszerzeń których premiera była tego samego dnia, co podstawowej gry. Mowa tu o trzeciej drużynie (skaveny), podręczniku Death Zone (z dość obfitą porcją dodatkowych reguł, przede wszystkim rozgrywek ligowych oraz zasad dla kolejnych drużyn) oraz dedykowanych skavenom kostkach dla gadżeciarzy. W chwili gdy piszę te słowa ruszyła już także przedsprzedaż dodatkowej, zimowej planszy oraz dwóch figurek sędziów (w ofercie Forge World). Fajnie, że Blood Bowl ma wsparcie wydawcy, niemniej jeśli wszystkie dodatkowe modele w przyszłości będą od FW, to trzeba się liczyć z tym, że niestety nie będzie to tania zabawa. Do tematu Blood Bowla oczywiście powrócę na łamach CommandPoint.pl i to niejednokrotnie.

Space Hulk

Tej kwestii w grudniowym White Dwarfie poświęcono niespełna pół strony. Space Hulk (znowu) powrócił do sprzedaży. Czy teraz, gdy oferta gier planszowych GW intensywnie się rozrasta, najlepiej sprzedająca się planszówka w dziejach firmy na stałe stanie się tejże oferty częścią? Czy dodruki będą na bieżąco? Czas pokaże, wydaje się to prawdopodobne. Niżej podpisanego oczywiście niezmiernie ten fakt cieszy – każdy, kto czyta CommandPoint.pl wie bowiem, że od lat jestem psychofanem tej gry. Cieszy mnie również to, że powracający do sprzedaży Space Hulk to nic innego, jak dodruk czwartej edycji (jej premiera była zaledwie dwa lata temu, wolałbym nie być skazany na zakup kolejnego pudła z powodu kilku nowych drobiazgów). Po cichu liczę, że przy tej okazji, w styczniowym White Dwarfie znajdą się jakieś materiały dla tej gry. Niedawna premiera nowych modeli hybryd Kultu Genokradów pozwala mieć cichą nadzieję, że być może właśnie one powrócą do ciasnych korytarzy kosmicznego wraku. Czy tak będzie? Czas pokaże, póki co nowe modele Genestealer Hybrids mamy możliwość użyć w innej grze planszowej, a o tym w kilku słowach poniżej.

Dodatki do gier

Powrót White Dwarfa do formy obszernego miesięcznika pozwalał liczyć, że na łamach pisma ponownie zagoszczą artykuły, będące małymi dodatkami do gier planszowych z oferty wydawcy. Jak dotąd w mniejszym bądź większym stopniu magazyn spełnia te oczekiwania (gdyby tak nie było, nie pisałbym o nim). Co w tym temacie daje nam numer grudniowy? Nie licząc reguł dodatkowych do ‚czterdziestki’ dostajemy artykuły z dodatkami do trzech gier.

Pierwsza porcja nowych atrakcji adresowana jest dla grających w Imperial Knights: Renegade. Dostajemy tu zasady i kompletne profile dla dwóch nowych maszyn: eldarskiego Wrathknighta oraz Tau KV128 Stormsurge. Zasady tego ostatniego nie są tak naprawdę nowe, bowiem jego profil po raz pierwszy pojawił się w 89. numerze White Dwarfa ponad rok temu (wówczas jeszcze tygodnika). Trudno mi się szerzej w tym temacie wypowiedzieć, bowiem z dwóch gier: Imperial Knights: Renegade oraz Stormcloud Attack (w których rozgrywki toczy się jednym lub co najwyżej kilkoma, za to wielkimi i kosztownymi modelami) stwierdziłem, że lepiej dać szansę tej drugiej. Mimo, iż Renegade śmiało można (złośliwie trochę) nazwać niewielkimi regułami, stanowiącymi skromny załącznik do wielkich, drogich modeli, to te proste zasady mają swój urok. Na pewno nie warto kupować zestawu przede wszystkim dla rej gry, ale jeśli już posiadamy efektowne modele występujących w tej grze maszyn (używane na przykład w czterdziestkowych bataliach), to w wolnej chwili można z przyjemnością stoczyć także szybką potyczkę w Renegade. W tym kontekście uzupełnienie gry o profile kolejnych kroczących maszyn z pewnością się przyda.

W omawianym numerze znajdą coś dla siebie także nabywcy planszówki Lost Patrol. To kolejna próba zrobienia czegoś konstruktywnego z tą, nie oszukujmy się, mocno niedopracowaną grą. Artykuł z września okazał się całkiem niezły – zasady Terminatorów w miejsce Scoutów warto wypróbować. Balans gry dalej leży i kwiczy, ale przynajmniej jest ciekawiej. Co nowego zaproponowano w grudniu? Zasady rozgrywki  udziałem do sześciu graczy (zamiast dwóch) oraz reguły zbierania punktów by szacować rozmiar zwycięstwa (lub porażki). Pomysł (a w zasadzie jego brak) skłania mnie ku stwierdzeniu, że tej gry nie da się uratować. Mamy tu jakąś karkołomną, desperacką próbę uatrakcyjnienia czegoś, co zwyczajnie nie działa. Podzielenie marines między kilku graczy w przypadku tej gry jest zwyczajnie głupie i pozbawione sensu, zaś to całe zbieranie punktów za różne rzeczy sprawia wrażenie spisanego na kolanie i ani razu nie wypróbowanego w praktyce. Artykuł ten, szumnie nazwany „Survival of the fittest” stoi niestety na żenującym poziomie i nie warto zaprzątać nim sobie głowy.

Nieporównywalnie lepiej prezentują się nowe, dodatkowe reguły do Deathwatch: Overkill. Zawarte w tej grze figurki Genestealer Hybrids dysponowały nieprzesadnie zróżnicowanym repertuarem uzbrojenia. Jak już wspominałem, niedawno ukazały się zestawy Kultu Genokradów, w których znajdziemy pokaźną kolekcję modeli z rozmaitymi innymi zabawkami: miotacze ognia, shotguny, narzędzia górnicze i wiele innych. Teraz, w oparciu o kilka prostych zasad każdy z tych modeli możemy wprowadzić na planszę podczas rozgrywek Deathwatch: Overkill (wystawiając je w analogiczny sposób jak hybrydy z podstawowej gry). Na chwilę obecną posiadam tylko część tych modeli i niespełna połowę miałem okazję w grze wykorzystać, ale już na tym etapie mogę powiedzieć, że uzupełniają grę w bardzo fajny sposób. Nie ma tu oczywiście rewolucji, jeśli kogoś Overkill nieszczególnie porwała, to te modele wrażenia z rozgrywki prawdopodobnie nie zmienią. Sądzę jednak, że każdy kto się przy tej planszówce dobrze bawi, doceni zaproponowane tu rozszerzenie (podobnie jak opublikowane wcześniej, wprowadzające Potomków Tempestus).

Biorąc pod uwagę powyższe, patrząc na grudniowy numer White Dwarfa przez pryzmat materiałów dedykowanych grom planszowym, zainteresować się nim powinni przede wszystkim fani Deathwatch Overkill. Jeżeli zaś chodzi o wspomniany, archiwalny materiał o Potomkach Tempestus, przedruk tego artykułu można znaleźć na łamach niedawno uruchomionego serwisu Warhammer Community, obok kilku innych artykułów z rozszerzeniami zasad, które wcześniej pojawiały się w White Dwarfach (wspomniany artykuł znajdziecie TUTAJ).

Czy kolejne numery White Dwarfa przyniosą nam nowe materiały do gier planszowych wydawnictwa Games Workshop? Wiele na to wskazuje, ale przekonamy się już w przyszłym roku.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *