Shadow War: Armageddon – w kwietniu premiera!

W dniu wczorajszym gruchnęło kilka głośnych newsów o nadchodzących premierach wydawnictwa Games Workshop. Dzisiaj parę słów na temat jednej z nich. Shadow War: Armageddon to nowy system skirmishowy w świecie Warhammera 40k, zapowiadany jako następca Necromundy. Tej ostatniej poświęcałem uwagę na łamach CommandPoint.pl niejednokrotnie, to jeden z najgłośniejszych klasyków GW z lat dziewięćdziesiątych, jak również jeden z najczęściej wymienianych tytułów przy dyskusjach o kolejnych reedycjach hitów sprzed lat. Dzisiaj już wiemy, że to, co formalnie ma być nową odsłoną Necromundy, będzie grą bazującą na mechanicznych podstawach poprzedniczki, ale ubrane w inną scenerię i odmienną fabułę. Czy Shadow War: Armageddon to dla starych fanów Necromundy powód do euforii, czy raczej wieść ta powinna wywołać jęk zawodu? Na początek krótki zwiastun:

Od razu widać, że możemy wybić sobie z głowy wojny gangów w toksycznych, dolnych partiach Świata Kopca. W podstawowym zestawie otrzymamy scoutów Krwawych Aniołów oraz grupę Kosmicznych Orków. Podręcznik z regułami zawierał będzie zasady dla kilkunastu innych frakcji (krążą sprzeczne informacje co do dokładnej liczby), będzie więc do dyspozycji jak w Kill Team: zbieranina z rozmaitych armii czterdziestki. Można będzie sobie sklecić bandę Hybryd z Kultu Genokradów, jak ktoś woli to zmontuje sobie oddział Gwardii Imperialnej albo Trupę eldarskich Arlekinów. Do wyboru do koloru, można się jednak spierać czy jest to powód do entuzjazmu, ale o tym za chwilę.

W pudełku oprócz garstki figurek (mało atrakcyjna propozycja, bowiem to stare modele) znajdziemy plastikowe wzorniki, tekturowe żetony, podręcznik i elementy scenerii. Te ostatnie (widoczne na załączonym filmie) prezentują się wyśmienicie i to one, przynajmniej na chwilę obecną robią największe wrażenie.

Jeśli wierzyć dotychczasowym doniesieniom, to od mechanicznej strony gra będzie gruntownie bazować na Necromundzie. Z jednej strony fajnie, bowiem system skirmishowy w świecie czterdziestki z rozbudowanym systemem kampanii to coś, na co czekam od dawna (i nietrudno mi dostrzec, że nie jestem w tych oczekiwaniach osamotniony). Z drugiej strony jednak, sama mechanika przeprowadzania potyczek zdążyła się już w Necromundzie trochę zestarzeć i można mieć obawy, jak całość wypadnie na tle współczesnych, dużo nowocześniejszych systemów skirmishowych. Zresztą zmiany w stosunku do pierwowzoru są nieuniknione i wynikają wprost ze zmiany tematu gry oraz modeli biorących w rozgrywce udział. Trzeba poczekać do premiery (lub przynajmniej do opublikowania większej ilości informacji), by przekonać się ile faktycznie pozostało tu mechanicznych trybów starej Necromundy.

Druga strona medalu to sama tematyka gry i siły biorące udział w walkach. Shadow War: Armageddon nie będzie mieć klimatu Necromundy. Być może będzie to bardzo fajna gra, nie wykluczam że klimat będzie miała świetny, ale na pewno całkowicie odmienny od poprzedniczki. Necromunda opowiadała o wojnach gangów, z dala od frontów wojen Warhammera 40k, z dala od marines w lśniących zbrojach, nafaszerowanych bronią drednotów i obcych ras. To była gra o grupkach bezwzględnych wojowników, którym przyszło żyć w bardzo niewesołych warunkach, walczyć o przetrwanie, zmagać się z utrudnionym dostępem do zaawansowanej broni (którą, nawet jak już się udało dorwać, to w fatalnym technicznym stanie). Tutaj bolter po kilku strzałach odmawiał posłuszeństwa i przechodziło się do walki maczugą (w przenośni, bądź dosłownie). Shadow War: Armageddon ze swoimi potyczkami Tau z Tyranidami bądź Eldarami to będzie całkiem inna opowieść. Być może równie fajna, ale ciężka do porównania. I na pewno w gronie starych fanów Necromundy będą tacy, którzy nie kupią tego nowego pomysłu.

Osobiście na pewno dam Shadow War: Armageddon szansę (będę miał pretekst do uzupełnienia kolekcji modeli z Genestealer Cult), ale jak napisałem powyżej: nie kryję obaw tak w temacie rozwiązań mechanicznych, jak i klimatu, który będzie towarzyszył rozgrywaniu kampanii. Czas pokaże, czy te obawy były słuszne. Jednocześnie można zrozumieć taką, a nie inną decyzję wydawcy. Necromunda w swej pierwotnej formie była grą, w której figurki były dedykowane tylko jej, praktycznie nie do wykorzystania w czterdziestce. Shadow War: Armageddon ma zapewne nakłonić do nabywania kolejnych modeli z bitewniaka, a dla części nabywców być może stanowić pierwszy krok do pełnowymiarowych rozgrywek w 41. millenium. Na takiej mniej więcej zasadzie funkcjonują boxed games z uniwersum Age of Sigmar, których wszystkie modele bez wyjątku możemy wyprowadzić z planszówki na pole bitwy. Każdy kij ma jednak dwa końce: wielu czterdziestkowych graczy bez problemu skleci sobie bandę do Shadow War: Armageddon w ramach już posiadanej kolekcji figurek i bez dodatkowych zakupów. Czy w ramach linii  Shadow War: Armageddon wyjdą dedykowane modele? Raczej nie, ale dodatkowe moduły scenerii do rozszerzenia tych z podstawowej gry wydają się już być prawdopodobne. Zapowiedź jest bardzo świeża i tak naprawdę wciąż mamy jedynie strzępki informacji, trzeba się więc uzbroić w cierpliwość. Z całą pewnością najbliższe tygodnie przyniosą dużo konkretów, bowiem premiera gry zaplanowana jest już na kwiecień.

Zobacz także:

Ilustracja do tekstu pochodzi z pudełka gry Shadow War: Armageddon (C) Games Workshop

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *