Imperium Atakuje – recenzja

IMG_2710Pojawienie się na rynku gry Imperium Atakuje (w drugiej połowie 2014 roku) w pełni świadomie zignorowałem. Mimo, iż nie da się ukryć, że jestem fanem uniwersum Gwiezdnych Wojen, jak i gier planszowych pokroju IA, już w chwili, gdy pojawiły się pierwsze zapowiedzi tej gry, powiedziałem sobie że tym razem pasuję. To, co grę już przed premierą skazało na sukces (świat Gwiezdnych Wojen i popularna, ceniona mechanika znana z 2. edycji Descenta), mnie osobiście nie porwało na starcie. Dlaczego? Przyczyna była dość prozaiczna: poświęciłem Descentowi mnóstwo czasu, pieniędzy i energii. Dużo grałem najpierw w pierwszą edycję, potem w drugą, recenzując kolejno na przestrzeni ostatnich lat kolejne dodatki, począwszy od tych najbardziej udanych, a skończywszy na największych gniotach pokroju pierwszoedycyjnego Quest Compendium. W pewnym momencie poczułem się tą grą i jej mechaniką zwyczajnie zmęczony i uwagę poświęciłem innym tytułom. Z tego względu sama przesiadka na uniwersum Gwiezdnych Wojen nie była dla mnie dostatecznie silnym argumentem, by sięgnąć po Imperium Atakuje, mimo iż zawarty w zestawie wariant skirmishowy był dość kuszący. Ostatecznie jednak, gdy trochę sobie od Descenta odpocząłem, ciekawość zwyciężyła i gra trafiła do mojej kolekcji, ale dopiero rok po premierze. Dzisiaj zaś przyszła pora na recenzję.

Elementy gry

IMG_2709Gra zapakowana jest w solidne, głębokie pudło (podobne np do Armady czy drugiej edycji Descenta). Zawartość jest adekwatna do niemałej ceny, mamy tu cztery podręczniki, blisko sześćdziesiąt tekturowych kafelków do budowy planszy (i cztery osadzone na plastikowych podstawkach drzwi), jedenaście specjalnych, sześciościennych kostek, prawie trzysta kart (jak zwykle w planszówkach FFG, karty są w dwóch rozmiarach), do tego kilkadziesiąt tekturowych żetonów różnego przeznaczenia, arkusz naklejek i oczywiście pokaźna kolekcja ponad trzydziestu plastikowych figurek, w tym duży model imperialnej maszyny kroczącej AT-ST.  Jakość wykonania wszystkich elementów Imperium Atakuje jest bardzo wysoka, utrzymana na niezmiennym od lat poziomie Fantasy Flight Games. Solidne karty są ładnie zilustrowane i czytelnie rozplanowane, żetony i moduły planszy wykonano z grubej, wytrzymałej tektury. Szata graficzna elementów planszy również nie budzi najmniejszych zastrzeżeń, podobnie jak to miało miejsce w Descencie, chociaż w Imperium Atakuje myślę, że nadrukowane elementy scenerii są bardziej zróżnicowane: mamy tu sieć korytarzy i pomieszczeń baz imperialnych,  piaszczyste pustkowia i rozsiane na nich osady (świetnie oddające klimat misji dziejących się np na Tatooine), jak również bardziej zielone, zalesione obszary, które będą areną zmagań podczas rozgrywek na Endor czy Yavin.

IMG_2707Figurki prezentują się całkiem nieźle: mamy tu czterech bohaterów różnych, znanych z uniwersum Gwiezdnych Wojen ras, są imperialni szturmowcy i oficerowie, jak również dobrze znane fanom gwiezdnej sagi sondy szpiegowskie, czy wspomniany, efektowny AT-ST. Z jednej strony jest więc całkiem fajnie, bo figurki na planszy prezentują się dobrze, z drugiej jednak nie sposób nie zauważyć, że Fantasy Flight Games na polu figurek w planszówkach od dekady robi znikome, jeśli nie żadne postępy. Ten sam przyzwoity, choć nie doskonały plastik, ten sam poziom szczegółowości modeli – wszystko to jest poprawne, trzyma pewien poziom, ale to, co wbijało w fotel osiem, czy dziesięć lat temu (StarCraft, WoW, Doom, Descent itd) (na tle produktów konkurencyjnych), dzisiaj w konfrontacji z produkcjami innych wydawców nie robi już szczególnego wrażenia.

IMG_2694Jak już wspomniałem, do zestawu dołączone są aż cztery podręczniki, a to wynika ze stosowanej przez FFG od pewnego czasu nowej szkoły prezentowania reguł: na początek czytamy zasady wprowadzające, które uczą nas gry, prezentując krok po kroku przykładową, okrojoną rozgrywkę, zaś w osobnym, kompletnym podręczniku zasad zebrane są wszystkie reguły, z kolejnymi zagadnieniami zebranymi w sposób alfabetyczny, by można było je z łatwością odnaleźć podczas rozgrywki. Szerzej na temat tego pomysłu rozpisywałem się przy okazji recenzji Warhammer Quest: The Adventure Card Game, tutaj zaś powiem tyle, że nie do końca jestem co do takiej formy prezentacji reguł przekonany. Druga edycja Descenta na pewno nie jest grą mniej skomplikowaną niż Imperium Atakuje (to niemalże ta sama mechanika), tam jednak zasady zebrano w jednej książeczce i uważam, że w takiej formie przyswojenie ich było łatwiejsze.

IMG_2696W odróżnieniu od Descenta jednak, gra Imperium Atakuje zawiera dwa warianty toczenia rozgrywek. Wariant pierwszy, to znana z Descenta kampania: grupa (jeden do czterech) graczy buduje drużynę bohaterów, która wspólnymi siłami stawia czoła kolejnym scenariuszom przeciwko jednemu graczowi (który w przypadku IA kontroluje siły Galaktycznego Imperium). Sekwencja głównych i pobocznych scenariuszy buduje większą opowieść, która kończy się emocjonującym finałem (wtedy wyłaniana jest zwycięska strona Kampanii), pomiędzy scenariuszami zaś obie strony gromadzą doświadczenie i inne nagrody, dzięki czemu stają się w kolejnych potyczkach coraz bardziej potężni. Wszyscy fani Descenta to znają i podobnie (chociaż z kilkoma istotnymi różnicami) można się bawić w uniwersum Gwiezdnych Wojen, za sprawą Imperium Atakuje.

IMG_2695Oprócz Kampanii, w Imperium Atakuje dostajemy także zasady Konfrontacji, które pozwalają w oparciu o wybrany scenariusz stoczyć dwuosobową potyczkę z ustalonymi celami do realizacji. Zasady rządzące Konfrontacją są bardzo podobne do tych, obowiązujących przy rozgrywaniu scenariuszy kampanijnych, różnica polega na tym, że zmagania toczą tu dwie osoby, wystawiając do boju karty i figurki skompletowane według własnego uznania (oczywiście z uwzględnieniem frakcyjnych, punktowych i innych limitów, mających na celu zbalansowanie potyczki). Czyli taki starwarsowy, figurkowy skirmish na planszy.

Stąd właśnie aż cztery broszury z regułami: pierwsza zawiera reguły wprowadzające, druga to kompletny podręcznik zasad (zarówno dla Kampanii jak i Konfrontacji), trzecia książeczka to obszerny podręcznik ze scenariuszami Kampanii (ponad czterdzieści stron), ostatnia zaś, to zaledwie sześciostronicowe reguły, mające zastosowanie w Konfrontacji (w szczególności zasady budowania armii).

Kampania

IMG_2706Kampania pozwala nam się przenieść do świata w Gwiezdnych Wojnach w okresie pomiędzy IV a V częścią filmowej sagi, czyli zaraz po zniszczeniu przez Rebeliantów Gwiazdy Śmierci. Mimo dotkliwego ciosu, Imperium wzmaga swą aktywność w walce z buntownikami i zaczynają się dla Rebelii trudne czasy. Tutaj właśnie pojawia się drużyna naszych bohaterów, którzy podejmując się szeregu niebezpiecznych misji, wspierać będą Sojusz w trudnej walce z Galaktycznym Imperium.

IMG_2700Przebieg kampanii jest bardzo prosty, po każdej misji gracze Rebelii mają możliwość wzmocnienia swoich bohaterów, wydając kredyty na lepszy sprzęt, oraz zgromadzone punkty doświadczenia na nowe karty klasy. Z kolei gracz Imperium może wydawać zgromadzone wpływy na karty Agend (wprowadzając w ten sposób do kampanii swoje misje poboczne oraz specjalne wydarzenia). Gracz Imperium także ma swoją ścieżkę rozwoju (wybraną klasę) i wydaje swoje punkty doświadczenia na nowe karty z talii tejże klasy, co oczywiście zwiększa repertuar jego możliwości w kolejnych misjach. Kolejne misje fabularne lub poboczne wybierają gracze Rebelii (z dostępnej grupy aktywnych) i ta sekwencja powtarzana jest aż do wielkiego finału, w którym obie strony są już solidnie rozwinięte i ostatnia batalia wyłoni zwycięską stronę.

IMG_2701Ci, co grali w Descenta, natychmiast zauważą, że w IA kampania działa bardzo podobnie, ale dużo prościej zorganizowano ścieżki i możliwości rozwoju bohaterów. Przede wszystkim, zrezygnowano tutaj z archetypów postaci i możliwości wyboru różnych klas dla danego bohatera. Każdy bohater w Imperium Atakuje ma dość sztywną ścieżkę rozwoju, za to Wpływy i Agendy Imperium (oprócz punktów doświadczenia wydawanych na karty klasy) dają graczowi Imperium pewne pole manewru. W praktyce jednak nie uważam, by brak archetypów w IA stanowił istotny problem. Tymi samymi postaciami można śmiało rozegrać kilka razy kampanię, a przy graniu bardziej intensywnym – tak, czy inaczej z czasem odczujemy potrzebę nabycia dodatków z nowymi bohaterami, tak w Descencie jak i w IA.

IMG_2699Podręcznik Kampanii w Imperium Atakuje jest bardzo mocną stroną gry: spory repertuar misji, duże zróżnicowanie, fajne pomysły – naprawdę kawał dobrej roboty (nawiasem mówiąc w Descencie też pod tym względem było dobrze). Jeżeli chcemy się bawić w IA głównie w trybie kampanii, to zestaw podstawowy zagwarantuje dobrą zabawę na bardzo długo. Misje są szybkie, emocjonujące i pełne filmowej akcji. Bohaterowie Rebelii brawurowo wykonują swe zadania, stale będąc pod ostrzałem z blasterów przeważającego liczebnie wroga. Całość fabularnie świetnie osadzona jest w świecie Gwiezdnych Wojen, a z misji na misje pojawiają się rozmaite smaczki dla fanów sagi Georga Lucasa, chociażby w postaci dołączających do bohaterów sojuszników. Są nimi nie tylko grupy anonimowych rebelianckich żołnierzy, lecz także takie ikony jak Luke Skywalker, Han Solo czy Chewbacca. Tutaj jednak (podobnie jak z sojusznikami w Descencie) jest niestety pewien drobny zgrzyt, bowiem w większości przypadków sojuszników na planszy zamiast figurek reprezentują tekturowe żetony… chyba że figurki dokupimy sobie osobno w specjalnych zestawach sojuszników (o których za chwilę).

Konfrontacja

IMG_2704Słowo na temat elementu, którego w Descencie nie było, czyli reguł Konfrontacji. Sama rozgrywka przebiega tu w oparciu o te same reguły co w kampanii ale z kilkoma uproszczeniami (wystawieni bohaterowie to jednostki jak wszystkie inne, nie mają więc w regułach różnych przywilejów znanych z Kampanii). Jak już wspominałem, w trybie Konfrontacji pojedynkuje się dwóch graczy, z których każdy buduje swoją armię. Potyczka toczona w oparciu o specjalną misję konfrontacyjną (losuje się jedną z puli posiadanych), która określa kształt planszy, fabularną otoczkę oraz reguły punktowania, które w tejże misji mogą jedną ze stron doprowadzić do zwycięstwa. Idea przypomina klasyczne figurkowe skirmishe na makiecie, ale zarówno sposób tworzenia armii, jak i same wrażenia z rozgrywki są nieco inne. Budowa armii składa się z dwóch niezależnych elementów: wyboru kart rozstawienia (a co za tym idzie, także figurek które znajdą się w naszej armii) oraz budowa talii kart dowodzenia. Niestety Konfrontacja nie zawiera żadnych reguł skalowania potyczek: zawsze obowiązuje limit czterdziestu punktów, w którym musimy się zmieścić przy wyborze jednostek. Oczywiście przy wyborze kart obowiązują pewne ograniczenia, przede wszystkim są karty unikalne (nie można np wystawić dwóch modeli Dartha Vadera) oraz ograniczenia stronnictwa (każda jednostka ma określoną przynależność do jednego z trzech występujących w grze stronnictw).

IMG_2698Drugim, równie ważnym elementem przygotowania swojej armii do Konfrontacji, jest budowa talii kart dowodzenia. Tutaj zmuszeni jesteśmy stworzyć talię piętnastu kart o koszcie nie przekraczającym piętnastu punktów (karty dowodzenia mają wartość od zera do trzech punktów). Każda karta ma także ograniczenie, co do liczby jej kopii, które mogą się znaleźć w talii. Zagrywanie tych kart podczas batalii wprowadza rozmaite triki i niespodzianki, którymi będziemy próbowali zaskoczyć oponenta. Jak więc widać, Kontrontacja, a kontretnie budowa armii w Imperium Atakuje to proste i zgrabne połączenie standardowej budowy rozpiski (wyboru jednostek w limicie punktowym) z elementami deckbuildingu.

IMG_2702Rozgrywanie Konfrontacji działa bardzo fajnie. Zasady są tu proste, chwilami chciałoby się mieć nieco większy repertuar taktycznych opcji, niemniej zabawa jest przednia, a i okazji do pokombinowania nie brakuje.  Po kolejnych potyczkach, zaraz mamy ochotę popróbować nowych wariantów w talii kart dowodzenia i korekt w puli rozstawienia. W odróżnieniu od Kampanii jednak, dla Konfrontacji pudełko z podstawową grą Imperium Atakuje stanowi jedynie dość skromny starter i po kilku potyczkach odczujemy potrzebę nabycia dodatkowych zestawów z figurkami. W chwili gdy piszę ten tekst, w ramach polskiej edycji gry dostępna jest I fala rozszerzeń, a lada moment do sprzedaży mają trafić kolejne. Rozszerzenie kolekcji o figurki z pierwszej fali daje już całkiem sporo możliwości na etapie budowy naszej armii, ale trzeba się niestety liczyć z tym, że będzie to dość kosztowna zabawa (w wielu przypadkach nie mniej kosztowna niż jakiś inny, pełnoprawny, figurkowy skirmish).

Każdy dodatkowy zestaw z figurkami zawiera jeden lub kilka modeli, karty do wykorzystania zarówno w Kampanii jak i w Konfrontacji oraz jednostronicową instrukcję, na której zawarta jest mapa dla dwóch misji konfrontacyjnych oraz jedna misja poboczna do kampanii. Nie da się ukryć, że tego typu zestawy dużo więcej wnoszą do Konfrontacji niż do Kampanii. By jednak skusić nas na kolejne zakupy, w podstawowej grze zawarto od razu dwa takie zestawy: Dartha Vadera oraz Luke’a Skywalkera.

Miecze świetlne i blastery

IMG_2697Mechanika gry działa sprawnie i bez większych zastrzeżeń. Fani Descenta poczują się jak w domu, a cała reszta nie powinna mieć problemów z szybkim opanowaniem reguł poruszania się i przeprowadzania rozmaitych testów. Rzucanie pulą kostek w odpowiednich kolorach, zliczanie poszczególnych symboli na nich – wszystko to działa szybko i intuicyjnie. Warto dodać, że nie jest to kalka wspomnianego Descenta, bowiem w Imperium Atakuje zdecydowano się na szereg (w większości drobnych) modyfikacji i usprawnień. Wspomnę o kilku z nich.

Najważniejszą (i przede wszystkim bardzo korzystną) zmianą jest porządek aktywowania modeli. W Descencie mieliśmy naprzemiennie akcje wszystkich bohaterów, a potem wszystkich potworów. Tu natomiast, po każdym z bohaterów gracz Imperium aktywuje jedną z pozostałych mu grup figurek. Zmiana ta była konieczna w trybie Konfrontacji, ale także w misjach kampanijnych okazała się bardzo korzystna, gdyż każda ze stron ma większe możliwości szybkiego reagowania na zmieniającą się sytuację na planszy.

Zmieniono także sposób skalowania rozgrywki przy mniejszej liczbie graczy (i kontrolowanych przez nich bohaterów). W Descencie na tą okoliczność przygotowane były inne charakterystyki przeciwników, w Imperium Atakuje zaś mniej liczna grupa bohaterów dostaje wzmocnienia (przede wszystkim w formie dodatkowych aktywacji w każdej turze). Taki sposób skalowania jest prostszy i w mojej ocenie bardziej skuteczny. Zmiany w regułach dotyczą także wielu innych drobiazgów m.in. związanych z wykorzystywaniem zmęczenia na dodatkowe punkty ruchu (tylko w Kampanii) oraz w regułach pola widzenia postaci. Te ostatnie w 2. edycji Descenta wywoływały wśród fanów wiele kontrowersji, co nie do końca jest dla mnie zrozumiałe (ok, były to reguły dość nietypowe, ale w praktyce bardzo proste i działające). Nie da się jednak ukryć, że zmiany na tym w Imperium Atakuje również poszły w dobrą stronę.

IMG_2703W Descencie każdy potwór występował w dwóch wersjach: słabszej i potężniejszej, co na planszy dało się poznać po kolorze plastiku, z którego wykonana była figurka. W Imperium Atakuje także jednostki występują w dwóch wariantach, ale rozwiązanie z innym kolorem plastiku nie było tutaj możliwe do zastosowania, gdyż (szczególnie w trybie Konfrontacji) te same grupy modeli jednym razem mogą pełnić funkcję słabszej, a kiedy indziej mocniejszej wersji. Jak to zatem rozwiązano? Niestety w sposób wyjątkowo tandetny: na odpowiednich kartach rozstawienia kładzie się żeton w wybranym kolorze i z wybranym numerkiem, zaś na podstawkach figurek przykleja się odpowiadające temu żetonowi małe naklejki. Wygląda to oczywiście strasznie słabo, a przy grze z takiej półki cenowej jak IA, bez trudu (i wielkich kosztów) można było znaleźć rozwiązanie trochę bardziej estetyczne (chociażby wymienne, różnokolorowe ramki na podstawkach figurek). Oczywiście problem zniknie i gra będzie prezentowała się najlepiej, jeżeli zadamy sobie trud pomalowania naszej kolekcji (przy okazji odróżniając poszczególne grupy figurek np stosując różne kolory na krawędziach podstawek).

Imperium Atakuje to gra, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Po pierwszych zapowiedziach obawiałem się, że wydawca bez większej inwencji postanowił tylko ubrać Descenta w inną tematykę, wykorzystując znoszącą złote jaja kurę, jaką niewątpliwie jest licencja na wydawanie gier w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Obawy potęgowała długa lista małych, kosztownych rozszerzeń zawierających pojedyncze figurki i karty. Oczywiście, nie da się ukryć, że zabawa w Imperium Atakuje jest droższa niż granie w Descenta (też kosztowne), szczególnie jeśli macie tak jak ja, niezdrowy nawyk zbierania wszystkich rozszerzeń po kolei.

Przy bliższym poznaniu IA okazała się jednak warta swej ceny.  Dodanie obok Kampanii nowych reguł Konfrontacji okazało się świetnym pomysłem, zaś modyfikacje reguł w stosunku do Descenta wyszły grze zdecydowanie na dobre. Uproszczenia w samej Kampanii w moim odczuciu nie są żadnym problemem. Wisienką na torcie jest oczywiście samo uniwersum, którego klimat w IA naprawdę da się poczuć (świat Terrinoth, w którym toczy się akcja Descenta zawsze uważałem za nudny jak flaki z olejem).  To ostatnie jest istotne rzecz jasna dla fanów Gwiezdnych Wojen, bo nie da się ukryć że głównie z myślą o nich powstała ta gra. Dla osób, które nie zamierzają za bardzo inwestować w dodatki ważne jest to, że w trybie Kampanii dość długo można się fajnie bawić samym podstawowym zestawem. Na pewno nie można tego samego powiedzieć o regułach Konfrontacji. Za to dla tych, którzy lubią mieć dostęp do szerokiego repertuaru rozszerzeń, wydawca gry – Fantasy Flight Games jest gwarantem długiej i bogatej linii wydawniczej. Już teraz dodatków do Imperium Atakuje jest sporo (te w polskiej wersji językowej pojawiają się z kilkumiesięcznym opóźnieniem), a z czasem będą się pojawiały kolejne. Wraz z nimi plansze przedstawiające scenerię z kolejnych światów barwnego uniwersum Gwiezdnych Wojen i oczywiście kolejne jednostki i postacie, które wszyscy doskonale znamy z filmów.


FAJNIE, ŻE:

  • gra jest bardzo ładnie i solidnie wydana
  • świetnie oddano klimat Gwiezdnych Wojen
  • w stosunku do Descenta, wprowadzono drobne, ale bardzo korzystne zmiany w mechanice
  • bez posiłkowania się dodatkami, w trybie kampanii można się długo i bardzo dobrze bawić
  • wprowadzono fajnie działające zasady konfrontacji

NIEFAJNIE, ŻE:

  • bez dodatkowych wydatków skazani będziemy na zastępowanie niektórych figurek żetonami
  • tryb konfrontacji bez licznych, dodatkowych zakupów mija się celem
  • do odróżniania jednostek tego samego typu zastosowano tandetne naklejki

KUP, JEŚLI:

  • lubisz gry przygodowe z figurkami i lubisz Gwiezdne Wojny
  • duży repertuar dodatków to dla Ciebie atut gry, a nie mankament

NIE KUPUJ, JEŚLI:

  • oczekujesz od trybu konfrontacji podobnych wrażeń, jak w figurkowych skirmishach na makiecie
  • grałeś w Descenta i mechanika nie przypadła Ci do gustu

Wydawca: Fantasy Flight Games / Galakta

Liczba graczy: 2-5

Rok wydania: 2014

Cena w chwili premiery: ok. 340-380 PLN

Zależność językowa: Gra Imperium Atakuje wraz z dodatkami została wydana po polsku. Z racji dużej ilości tekstu na kartach, w przypadku korzystania z angielskiego wydania, wszyscy uczestnicy rozgrywki powinni znać ten język. 

Zobacz w sklepie:

Zobacz także:

Ilustracja do tekstu pochodzi z gry Imperium Atakuje  (C) Fantasy Flight Games

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *