Blood Bowl – nowe i stare wydanie

Dwa miesiące temu powrócił na rynek jeden z największych planszówkowych przebojów w historii Games Workshop. Mowa oczywiście o Blood Bowlu, pełnej humoru grze, opowiadającej o brutalnym, przypominającym amerykański futbol sporcie w uniwersum Warhammera. W kwietniu ubiegłego roku pisałem o trzydziestoletniej historii tej niezwykłej gry. Teraz zaś przyszły czasy, w których wieloletni fani Blood Bowla mają okazję powrócić do tego tytułu, zasiadając do rozgrywek z nowym pokoleniem graczy.

Gra powróciła na sklepowe półki po bardzo długiej przerwie: poprzednia edycja wydana była w 2002 roku (i wyglądała niemal identycznie jak jeszcze wcześniejsze wydanie z roku 1994). Wydawca podjął jedyną słuszną decyzję, odświeżając grę od strony wizualnej, ale unikając eksperymentów na klasycznych, doszlifowanych przez lata regułach. Mamy więc starego, dobrego Blood Bowla w zupełnie nowych szatach. Jak nowe wydanie prezentuje się na tle poprzedniczki? Ten tekst stanowi próbę wyczerpującej odpowiedzi. Poprzednia edycja prezentowała się w swoich czasach naprawdę znakomicie (uczciwie rzecz ujmując: tamta jakość wydania także dzisiaj nie byłaby powodem do wstydu). W najnowszej wersji, jak należało się spodziewać wydawca postawił poprzeczkę jeszcze wyżej, mimo iż zawartość pudełka pod niektórymi względami okazała się skromniejsza.

Pudełko i szata graficzna

Pudełka są podobnych rozmiarów, ale wydanie z 2002 roku ma opakowanie z dość cienkiego i podatnego na uszkodzenia kartonu. To zdecydowanie poniżej dzisiejszych standardów. Wydanie z 2016 roku ma pudełko typowe dla wydawanych obecnie przez GW planszówek: wytrzymałe, trwałe i ładnie zilustrowane. Ilustracje wydania z 2002 roku były utrzymane w barwnym, komiksowym klimacie. W nowym wydaniu mamy bardziej realistyczne ilustracje, zachowujące klimat artworków z popularnej w ostatnich latach, komputerowej adaptacji Blood Bowla. Nie da się ukryć, że na tym polu nowe wydanie prezentuje się bardziej atrakcyjnie.

Figurki

Tutaj nie ma zaskoczenia: jakość współczesnych modeli Citadela bije na głowę te sprzed lat. W obu wydaniach mamy drużyny ludzi i orków (po dwunastu zawodników). Stare modele były jednoczęściowe, wystarczyło je wyciąć z plastikowych ramek i osadzić w podstawkach. W nowym wydaniu dostajemy figurki, które trzeba poskładać z kilku części (podobnie jak w ostatnich wydaniach Space Hulka, złożenie modeli nie jest szczególnie wymagające i obejdzie się bez kleju). W nowym wydaniu figurki przeniesiono na podstawki 32mm (wcześniej były 25mm). W nowych podstawkach oprócz szczeliny do osadzenia modelu znajduje się także otworek do osadzenia piłki – tego drobiazgu wcześniej nie było. Większe podstawki to nie przypadek – cała gra wykonana jest w nieco innej skali (większe są także pola na planszy, o czym za chwilę). Większe figurki prezentują się oczywiście o wiele bardziej okazale. Niestety jednak, gdyby komuś przyszło do głowy mieszać stare modele z nowymi, nie będzie to wyglądało dobrze.

Zarówno wydanie z 2002 jak i z 2016 roku zawiera zestaw kalkomanii z oznaczeniami i numeracją zawodników. W nowym wydaniu arkusz kalkomanii jest większy i zawiera dużo bogatszy repertuar elementów.

Plansze

To, co rzuca się w oczy od razu, to wspomniana zmiana skali. W nowym wydaniu pola są trochę większe, co przekłada się na wymiary całego boiska. Stara plansza wykonana była świetnie (gruba, solidna i ładnie zilustrowana) i do dzisiaj nie zestarzała się. Nowa wygląda w sumie dość podobnie, ale zrezygnowano na niej z torów punktacji (przeniesiono je na plansze dodatkowe). Ten ostatni pomysł szczerze mówiąc nie za bardzo przypadł mi do gustu: w nowym Blood Bowlu by odczytać aktualny wynik meczu, trzeba rzucić okiem na obie plansze graczy, wcześniej było to w jednym miejscu.

Plansze graczy zachowały ten sam układ (oprócz wspomnianego, przeniesionego z głównej planszy toru punktacji). W wydaniu z 2002 roku były bardziej barwne i wykonane z dość trwałego, lakierowanego, ale cienkiego kartonu. Plansze w nowym wydaniu to już pancerna, gruba tektura. Wydanie z 2016 roku wyróżnia się tym, że zarówno boisko, jak i plansze graczy są dwustronne. Po jednej stronie widnieje stadion drużyny ludzi, po drugiej zaś utrzymany w nieco innym klimacie stadion orków. To bardzo fajne urozmaicenie, chociaż do plansz graczy w orkowym wydaniu jakoś nie mogę się przyzwyczaić (są mniej czytelne). Fani gry w najbliższym czasie będą mieli okazję rozszerzyć kolekcję o kolejne boiska. W grudniu była w sprzedaży plansza w wydaniu zimowym (także dwustronna: ludzi i orków). Jej nakład już się wyczerpał, ale ma być dodruk. Oprócz tego plotki mówią o kolejnych planszach z grafiką dedykowaną kolejnym drużynom.

Miarki, karty, kostki i znaczniki

Używany w grze zestaw kości w obu wydaniach wygląda podobnie. Wydanie z 2016 roku zawiera jednak dwa zestawy w różnych kolorach (każda z drużyn ma swoje). Nabywając dodatkowe zestawy figurek kolejnych drużyn można także osobno nabywać dedykowane im zestawy kości. Nowe wydanie zawiera także dodatkowe kostki szesnastościenne (używane do losowego wyboru zawodnika).

Zupełnie zmieniono sposób wykonania miarek, wzorników i żetonów. Wydanie z 2002 roku zawierało dość kiepskiej jakości tekturowe żetony, zaś miarki i wzorniki były przezroczyste (gruba folia albo cienkie pleksi – coś w tym stylu). W nowym Blood Bowlu wszystkie te elementy zastąpiono plastikiem, tutaj dostajemy również szereg elementów dedykowanych poszczególnym drużynom (np znaczniki punktacji i tury). Długość nowej miarki jest oczywiście dostosowana do nowych wymiarów boiska, więc dla weteratów Blood Bowla nie będzie tutaj żadnych niespodzianek. Nabywając kolejne drużyny, wraz z figurkami dostajemy także dedykowane drużynom wersje tych znaczników. To takie w sumie mało istotne, ale też nie windujące kosztów i sympatyczne gadżety.

W obu wydaniach pudełko z grą zawiera pomocne podczas rozgrywki karty. Charakterystyki poszczególnych drużyn w wydaniu z 2002 roku zawarte były na większych arkuszach, w wydaniu z 2016 roku każdy typ zawodnika ma swoją kartę. W sumie niewielka różnica, oba rozwiązania są równie wygodne. Do obu wydań dołączono także po cztery karty sławnych zawodników (których figurek nie ma w zestawie). Dobór gwiazd w nowym wydaniu jest częściowo inny. Nie ulega wątpliwości, że karty z nowego wydania prezentują się bardziej efektownie. Poza tym w najnowszym Blood Bowlu zawarto dwie talie Special Play, których wcześniej nie było. Każda z nich (Miscellaneous Mayhem oraz Random Events) zawiera po dziesięć kart, zaś w przyszłości mają się ukazać kolejne talie. Karty tego typu trafiają na rękę graczy i mogą być zagrane w określonych sytuacjach, co ubarwia rozgrywkę o dodatkowe efekty. W sumie nie jest to jakieś szczególnie ważne, ale jednak fajne urozmaicenie. 

Podręczniki

Oba wydania gry zawierają niewielkie broszury stanowiące wprowadzenie do rozgrywek. W wydaniu z 2002 roku był dodatkowo mały poradnik dotyczący malowania figurek. W nowym wydaniu element ten zawarto w podręczniku z pełnymi regułami. W obu wydaniach nie zabrakło także praktycznych kart pomocy (ze skrótem najważniejszych reguł) dla każdego z graczy.

Pora wspomnieć o tym, co w wydaniu z 2002 roku wypada zdecydowanie korzystniej. Mowa tu o podręczniku z regułami. W pudełku dostawaliśmy publikację liczącą osiemdziesiąt stron, na których prócz kompletnych reguł rozgrywania meczy znalazło się wiele zasad dodatkowych, opcjonalnych, pełne reguły toczenia zmagań ligowych i turniejów jak również prezentacja świata gry. Znalazły się tutaj statystyki dwunastu drużyn, zaś w tabeli statystyk gwiazd zawarto reguły ponad dwudziestu zawodników. Świetny materiał na lata, który nowego gracza skutecznie potrafi przytłoczyć. W pudełku znalazł się także notes z kartami drużyn do wypełniania przy rozgrywkach ligowych. W nowym wydaniu Blood Bowla, trzeba sobie takie karty drukować we własnym zakresie.

Podręcznik dołączony do wydania z 2016 roku stanowi skromny wycinek wspomnianej przed chwilą publikacji. Na niespełna sześćdziesięciu stronach zawarto pełne reguły podstawowe oraz kilka dodatkowych elementów (ograniczając się do dwóch zawartych w pudełku drużyn). Nie zabrakło natomiast barwnej prezentacji świata Blood Bowla i wspomnianego, krótkiego poradnika modelarskiego. Pozostałe reguły, w szczególności kolejne drużyny i rozgrywki ligowe wydawca postanowił fanom serwować stopniowo, w formie wydawanych osobno podręczników. Pierwszy z nich: Death Zone Season One! miał premierę równolegle do podstawowej gry. Liczy pięćdziesiąt stron i wraz z nim gra staje się już bardziej kompletna: mamy reguły ligowe, szereg zasad dodatkowych i statystyki dla dziewięciu kolejnych drużyn. Kolejny podręcznik z porcją nowych atrakcji ukaże się zapewne w ciągu kilku miesięcy. Jak więc widać, wydawca postanowił koszty rozłożyć nam na raty.

Co dalej?

Blood Bowl powrócił w takiej formie, że nowi i starzy fani raczej nie znajdą powodów do większych narzekań. Część nowych graczy może odstraszyć dość wysoki jak na dzisiejsze standardy próg wejścia. By poznać Blood Bowla i cieszyć się nim w pełni trzeba trochę czasu i cierpliwości. Reedycja tej gry nie miałaby dużego sensu bez wsparcia wydawcy w formie przede wszystkim dodatkowych modeli. Na razie postawa Games Workshop w tym względzie jest w pełni satysfakcjonująca: wraz z premierą podstawowej gry od razu ukazał się wspomniany podręcznik dodatkowy i jedna dodatkowa drużyna. Niedługo po premierze w ofercie Forge World znalazły się figurki sędziów (i reguły dla nich w styczniowym White Dwarfie), można było także nabyć wspominaną wcześniej zimową edycję boiska – takie w sumie drobne gadżety dla koneserów. Ale już dwa miesiące po premierze ofertę wydawcy wzbogacają bardziej konkretne rzeczy: czwarta drużyna (krasnoludy) oraz dodatkowe figurki do uzupełnienia drużyn już posiadanych. Jeśli wierzyć plotkom następna fala figurek będzie już w kwietniu. Gra ma także wsparcie na swojej oficjalnej stronie i Warhammer Community. Czy Blood Bowl stanie się popularny także wśród polskich graczy, ruszą rozgrywki ligowe i scena turniejowa? Na te pytania odpowiedzi dzisiaj udzielić nie potrafię, chociaż nie kryję, że ostro kibicuję temu projektowi.

Zobacz także:

Ilustracja do tekstu pochodzi z okładki gry Blood Bowl (wydanie z 2016 roku) – (C) Games Workshop

3 thoughts on “Blood Bowl – nowe i stare wydanie

  1. A ja bym przeczytał, obejrzał jakąś konkretną Polską recenzję tej gry. Ja jestem graczem który jeszcze nie grał w żadnego blood bowla (poza pierwszą częścią gry komputerowej). Swoją przygodę z planszówkami rozpocząłem później, a nikt w pobliżu nie miał tej gry więc nie było nigdy okazji pograć.
    Podsumowując: porównanie świetnie napisane i wskazówka przechyla się w stronę kupuj!!! 😀

  2. Mam świadomość, że ten tekst bardziej adresowany jest do starszych fanów gry, którzy mieli styczność z poprzednim wydaniem.
    Nie wykluczam napisania także recenzji nowego Blood Bowla (taką już bez porównań to poprzedniczek). Ale jeśli do tego dojdzie, to po kilku tekstach na temat innych gier, które czekają w kolejce 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *